Orzeł Carski z Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku Opactwo Mniszek Benedyktynek w Staniątkach Dworek w Krzeczowie Drucianka, fabryka drutu, sztyftu i gwoździ/Warszawa Kościół Świętego Floriana w Pleszewie Baszta Swawola w Wieluniu Dom Dziecka w Lubieniu Kujawskim Dwór w Przybyszowie Wiatrak typu Koźlak w Pępowie Dworzec kolejowy w Lubsku Dawny zakład psychiatryczny w Owińskach Pałac Podwilcze k/ Białogardu Pałac w Otoku woj. Zachodniopomorskie Stara Plebania w Reszlu Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pojazdy zabytkowe Zabytki techniki Zespół kamienic na Chlebnickiej w Gdańsku Zamek w Ratnie Dolnym Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pałac w Dargosławiu 1995-2015 - 20 LAT W OBRONIE ZABYTKÓW 1% na zabytki
Udostępnij artykuł na facebook'u

Szeryf bez broni – czyli kilka słów o stanie służb konserwatorskich

2017-05-05

W artykule Bogdana Żmijewskiego „Jak zostać niewolnikiem konserwatora” możemy przeczytać: „Z ustawy o „ochronie zabytków i opiece nad zabytkami” wynika bardzo ciekawy podział zadań. Ustawowo ochroną zabytków zajmuje się administracja. Ona żąda, nakazuje, pilnuje, wydaje zgody lub nie, kontroluje, każe i wymaga, ale nic właścicielom zabytków nie daje w zamian.”

Istotnie – ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami  została skonstruowana w sposób, który właściciela zabytków stawia li tylko w roli wykonawcy urzędowych zaleceń. Wydawałoby się, że tak rygorystyczne zapisy stanowią swoiste zabezpieczenie interesu zabytkowych obiektów. A konserwatorzy zabytków niczym „stróże prawa” twardą ręką będą je egzekwować. Co zatem poszło nie tak skoro przykłady dewastacji zabytków mnożą się na potęgę, a w wyszukiwarka internetowa przypomni też bulwersujące historie, kiedy zabytki zniknęły już z powierzchni ziemi przy całkowitej bierności organów mających je chronić? Praktyka pokazuje, że konserwator zabytków wchodzi w rolę szeryfa wtedy kiedy może sobie na to pozwolić, gdy natomiast właściciel zabytku nie kwapi się do wypełniania zaleceń najczęściej następuje swoisty paraliż działań.  Gdzie zatem tkwi źródło niewydolności głównego organu mającego stać na straży ochrony zabytków?
W wydawnictwie  „System ochrony zabytków w Polsce – analiza, diagnoza propozycje” pod redakcją Bogusława Szmygina, które jest bodaj jedną z najlepszych analiz kwestii ochrony zabytków przeczytać możemy iż  Przede wszystkim zmieniona została formalna przynależność – z wieloma konsekwencjami tego faktu – wojewódzkich konserwatorów zabytków, którzy stanowią trzon polskiego systemu ochrony zabytków.  Zasadniczej zmianie uległ charakter pracy tych urzędów; coraz mniejsze są możliwości aktywnego kształtowania form istnienia zabytków, coraz ważniejsza jest prawidłowość obiegu dokumentów, których ilość lawinowo wzrasta.  Zasygnalizowane zostały tutaj dwa zasadnicze problemy: kwestia przynależności służb konserwatorskich, ( a także odpowiedzialności  za swoje działania), oraz ogromny przyrost dokumentacji, skupienie się na formalnościach itp. – innymi słowy nadmierna biurokracja, która przesłania meritum misji jaką winni wypełniać konserwatorzy. 
Obecnie trwają prace nad kwestią przyporządkowania służb konserwatorskich. Dotychczasowe rozwiązanie, w którym wojewódzcy konserwatorzy powoływani są przez wojewodów i tylko przez nich są rozliczani, jest krytykowane od wielu lat. Według projektu nowelizacji ustawy o ochronie zabytków, wojewódzcy konserwatorzy zabytków będą odpowiedzialni bezpośrednio przed Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tak o dotychczasowej sytuacji wypowiedziała się Magdalena Gawin – Generalny Konserwator Zabytków: „Jeśli przychodzi do mnie skarga na wojewódzkiego konserwatora ochrony zabytków, że zaniechał nadzoru, co jest bardzo częstym przypadkiem, typową skargą, to nawet po uznaniu zasadności tej skargi Generalny Konserwator Zabytków ma w zasadzie związane ręce. Decyzja o zwolnieniu takiego złego wojewódzkiego konserwatora należy bowiem do wojewody, a on, przy sprzyjających układach lokalnych, może dalej go utrzymać. Ja nie mam nad tym żadnej władzy - kompletnie żadnej. Nie mam nawet prawa wprost żądać od wojewody, żeby taki zły konserwator zabytków przestał działać." Osobną kwestią są jeszcze miejscy czy powiatowi konserwatorzy, którzy za swoją działalność odpowiadają z kolei przed prezydentem czy starostą.  W myśl powiedzenia, że „ryba psuje się od głowy” nie brakuje także głosów krytycznych co do stanowiska samego Generalnego Konserwatora Zabytków – przede wszystkim zarzucane jest  upolitycznienie tej funkcji i powoływanie nań osób nie posiadających odpowiedniego przygotowania merytorycznego oraz praktyki zawodowej. 
Kwestia nadmiernej biurokracji to chyba bolączka wszystkich urzędów w Polsce. Cóż, pisząca te słowa na własnej skórze przekonała się, że np. w przypadku kart ewidencyjnych będących obowiązkowym załącznikiem do wniosku o wpis do rejestru zabytków, pracownicy urzędu bronili jak niepodległości kwestii odpowiedniej grubości papieru. Gdybyż podobny zapał towarzyszył nieco poważniejszym kwestiom….Kolejnym problemem trapiącym wojewódzkie urzędy ochrony zabytków jest także zbyt szczupła, podlegająca nadmiernej rotacji, a w końcu słabo opłacana kadra. Istotnie zarobki rzędu 1600 – 1800 zł na rękę,  bo tak kształtuje się siatka płac szeregowych pracowników mogą wzbudzać wyrazy politowania. Dlatego gdy tylko nadarzy się okazja, pracownicy, zwłaszcza ci młodsi bez żalu przyjmują propozycje innego zajęcia, zwłaszcza w sektorze samorządowym. 
Jak można przeczytać w raporcie Najwyższej Izby Kontroli: System nadzoru nad zabytkami jest niewydolny i wymaga radykalnej zmiany. Mała obsada kadrowa służby ochrony zabytków jest niedostosowana do ilości nałożonych na nią zadań co powoduje, iż wiele obiektów pozostaje poza nadzorem konserwatorskim. NIK wręcz zwróciła się do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o „rozważenie zróżnicowania obiektów zabytkowych pod względem ich stanu i priorytetów prowadzenia nadzoru, gdyż obecna struktura służby ochrony zabytków nie jest w stanie objąć kontrolami wszystkich obiektów objętych ochroną.” 
Niestety wobec środowiska konserwatorskiego coraz częściej kierowane są także podejrzenia, że bierność wobec barbarzyńskich wręcz aktów postępowania z zabytkami ma niekiedy podłoże korupcyjne. W sytuacji gdy plany zagospodarowania przestrzennego nadal pokrywają mniejszość obszarów zurbanizowanych,  stwarza to grunt na przekształcanie lub likwidację budownictwa zabytkowego i tradycyjnego znajdującego się na obszarach interesujących inwestycyjne. 
Ostatnią kwestią jest swoista niechęć służb konserwatorskich do stanowczego występowania przeciwko właścicielom, którzy w sposób uporczywy i z premedytacją zaniedbują zabytkowe obiekty. Najczęściej interwencja kończy się na doraźnej kontroli i wydaniu kolejnych zaleceń, które i tak zostaną zignorowane. Niestety, wydaje się, że sięganie po takie środki jak  np. postępowanie wywłaszczeniowe czy skierowanie sprawy do organów ścigania nie przychodzi konserwatorom do głowy. Dlaczego? Czy jest to niechęć do prowadzenia trudnych i przewlekłych postępowań? Efekt przepracowania? Wydaje się, że taka sytuacja jest wypadkową nałożenia się na siebie wszystkich bolączek wspomnianych w tym artykule. 
Reasumując mamy zatem do czynienia z sytuacją, w której zły i groźny szeryf jaki wyłania się z artykułu Bogdana Żmijewskiego w praktyce jawi się bardziej jako nieudolny policjant. Oczywiście byłoby nadużyciem i grubą przesadą zrzucanie całej winy za katastrofalny stan części polskich zabytków tylko i wyłącznie na służby konserwatorskie. To raczej tylko wycinek z ogólnie złego systemu opieki nad zabytkami, który wymaga całkowitej przebudowy.  Czy zakładana nowelizacja ustawy o ochronie zabytków zmieni oblicze polskich służb konserwatorskich na lepsze? Oby tak się stało. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to tylko wymiana jednej cegły, w sytuacji gdy cały mur potrzebuje pilnej przebudowy. 

 Gabriela Nastałek - Żygadło

Zamek_Bedzin_005_obiekt_zabytkowy

BIBLIOGRAFIA: 

Szmygin B. [red.], System ochrony zabytków w Polsce. Analiza, diagnoza, propozycje. Lublin – Warszawa 2011. 
Żmijewski B. Jak zostać niewolnikiem konserwatora, [www.poludnie.com.pl], dostęp w dn. 04.05.2017 r.