Orzeł Carski z Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku Opactwo Mniszek Benedyktynek w Staniątkach Dworek w Krzeczowie Drucianka, fabryka drutu, sztyftu i gwoździ/Warszawa Kościół Świętego Floriana w Pleszewie Baszta Swawola w Wieluniu Dom Dziecka w Lubieniu Kujawskim Dwór w Przybyszowie Wiatrak typu Koźlak w Pępowie Dworzec kolejowy w Lubsku Dawny zakład psychiatryczny w Owińskach Pałac Podwilcze k/ Białogardu Pałac w Otoku woj. Zachodniopomorskie Stara Plebania w Reszlu Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pojazdy zabytkowe Zabytki techniki Zespół kamienic na Chlebnickiej w Gdańsku Zamek w Ratnie Dolnym Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pałac w Dargosławiu 1995-2015 - 20 LAT W OBRONIE ZABYTKÓW 1% na zabytki
Udostępnij artykuł na facebook'u

„Miejsce, do którego należą serca…” – o właścicielach zabytków, głosem właścicieli

2017-05-29

„Kiedy po ślubie zamieszkałam z rodziną męża, niemal codziennie wysłuchiwałam opowieści o utraconym majątku w Woli Zręczyckiej. Słuchałam o życiu przed wojną w pięknym drewnianym dworku, przeglądałam stare fotografie. Szybko dotarło do mnie, że […] Dwór to nie tylko budynek, ale miejsce, do którego należą ich serca.” – tak rozpoczyna swoją opowieść Riannon, czyli Aneta Tyl, niepokorna kobieta, która wraz z Chłopem, czyli mężem Krzysztofem, zbudowała na nowo niezwykłą historię Dworu Feillów w Woli Zręczyckiej (woj. Małopolskie).

Obecni_wlasciciele

Fot: Obecni właściciele Dworu - Aneta i Krzysztof Tyl 

Dwór powrócił w ręce rodziny w 2013 r. po ponad dwudziestu latach prawnych procesów państwowych. Losy zmagań o zabytek  wzbogacone o unikatowe świadectwa i pamiątki pochodzące z rodzinnych zbiorów, które weryfikują ogólnodostępną wiedzę „przewodnikową”, spisane zostały na blogu: http://dwor-feillow.blogspot.com/.

Historia Dworu 

Pierwszy_budynek_dworu

Fot.: - pierwszy budynek dworku, nabyty w połowie XIX wieku przez rodzinę Feill; na jego fundamentach wzniesiono obecny obiekt.

Początki założenia dworskiego sięgają tu połowy XIX w. Wtedy istniejący już obiekt objął w posiadanie Antoni Feill. W latach 30-tych XX wieku dwór spłonął od uderzenia pioruna. Na jego miejscu, wg projektu inż. Wł. Jenknera i inż. M. Bukowskiego wybudowano nowy drewniany budynek z piaskowcowymi kolumnami, który możemy podziwiać dziś. Pierwotnie miał być otynkowany, wojna pokrzyżowała jednak prace wykończeniowe. Mimo to, nie okazała się tak okrutna, jak wydarzenia, które nastąpiły po niej.

Odbudowa_po_pozarze

Fot.: Odbudowa po pożarze

Majątek, czyli dwór pełniący rolę budynku mieszkalnego, 30 ha ziemi i 150 ha lasu, nie spełniał kryteriów nacjonalizacji przyjętych przez PKWN w reformie rolnej. Przejmowane miały być majątki ziemskie (lasy stanowią osobną kategorię) o powierzchni powyżej 50 ha, a prywatne domy pozostać powinny w rękach właścicieli. Rodzinne świadectwo dowodzi jednak innej praktyki: w styczniowy poranek 1945 r. wydany został im nakaz spakowania rzeczy podręcznych i opuszczenia majątku. Wydano też zakaz, pod karą sądową, zbliżania się do wsi na odległość mniejszą niż 15 km. Zachowany dokument, w którym Stefan Feill występuje do władz o możliwość odzyskania rzeczy osobistych pozostał bez odpowiedzi. Zakazano również społeczności lokalnej powtarzania kierowanych próśb o możliwość powrotu dla rodziny dworskiej.

„Na odchodnym jedna z prababek, obłożywszy klątwą „wyzwolicieli”, powiedziała: „My tu jeszcze wrócimy”. Jej słowa okazały się prorocze.”

W przewodnikach napisano, że państwo polskie przejęło dwór w złym stanie zachowania, co nie jest zgodne z prawdą. Pozostawiony jednak od tego momentu bez opieki, stopniowo faktycznie popadał w ruinę, został splądrowany, a cenny zbiór biblioteczny spłonął w wielkim ognisku przed dworem. W 1974 roku dwór został podarowany Politechnice Krakowskiej, która zaadoptowała go na ośrodek kolonijny. Niestety, zamiast dbać o powierzone jej dobro, przystąpiono do dalszej dewastacji mienia: rozebrano zabytkową zabudowę folwarczną. dobudowano mansardy, które zniszczyły pierwotną bryłę budynku, zniszczono układ wnętrz i zabytkowe wyposażenie, czy wykopano podziemny bunkier, który miał służyć za schron kadrze profesorskiej na wypadek wojny.

Jedna z należących do dworu działek, na której zachowały się pewne pozostałości zabytkowej zabudowy folwarcznej padła również łupem Kościelnej Komisji Majątkowej, powołanej przez sejm w celu umożliwienia kościołowi odzyskania dóbr straconych po II wojnie światowej. Nadano jej nieograniczone prawo przejmowania mienia państwowego, niekoniecznie pierwotnie odebranego kościołowi. Nie zwracano uwago na toczące się prywatne procesy. Wspomniana przejęta działka została sprzedana przez instytucję kościelną osobie prywatnej, przez co niemożliwe stało się jej przywrócenie do majątku dworskiego. 

Od lat 90-tych dwór pełnił funkcję hotelu i restauracji pod nazwą Bella Vita. Niestety, konflikt dzierżawcy z Politechniką Krakowską spowodował wymówienie dzierżawy, zanim rodzina mogła zgodnie z prawem odebrać Dwór. Uniemożliwiło to zachowanie ciągłości funkcji obiektu i w rezultacie na kilka lat dwór pozostał pusty.

Jak rewitalizować i nie zwariować?

 Krzysztof i Aneta Tyl podjęli ryzyko – sprzedali piękny, przysłupowy dom w Zapuście, by zapuścić korzenie w Małopolsce i odnaleźć swoje miejsce w nowej lokalnej społeczności. Dwór, choć z zewnątrz niezmiennie prezentował się pięknie, odebrany został w bardzo złym stanie technicznym. Wcześniejsi właściciele-dzierżawcy nie inwestowali w remonty, pracy było więc co nie miara. Przestarzałe instalacje, uszkodzenia dachu, zaniedbane wnętrza, zapuszczone otoczenie – sytuacja jak w wielu innych wymagających ratunku zabytkach. Wszelkie prace, takie jak np. usunięcie uschniętych drzew stwarzających bezpośrednie zagrożenie dla dworu, wymagały oczywiście uzgodnień konserwatorskich. Ścieżki urzędowe okazały się, jak to zwykle bywa, męczącym maratonem. Nie obyło się również bez trudności związanych ze znalezieniem odpowiednich wykonawców, czy przygód, takich jak obecność roju pszczół pod deskami podłogi.

Akcja_Przczolka

Fot.: Akcja Pszczółka 

Stojąc przed licznymi wyzwaniami nowi właściciele nie mogli uniknąć pewnych wahań i niepokojów. Kolejne pokolenia rodziny wychowywano jednak w pamięci o tutejszym dziedzictwie, więc wzruszenie związane z powrotem do Dworu cementowało postanowienie o przywróceniu go do życia. Stopniowo zagospodarowywali przestrzeń i adaptowali wnętrza do planowanej funkcji użytkowej, zachowując przy tym zarówno wyczucie historycznego stylu, jak i indywidualny charakter z nutą humoru. Każdy mebel jest tu wyjątkowy. Wybory dotyczące wnętrz były o tyle istotne, że po współczesnej dewastacji zabytku nie sposób było dostrzec oryginalnego zamiaru w aranżacji. Przedwojenni mieszkańcy dworu, mając okazję wejść do wnętrza jeszcze w latach 80-tych XX w. orzekli, że nie rozpoznają już w nim swojego domu. Inspiracji służyły m.in. zachowane wśród rodzinnych pamiątek negatywy i odbitki zdjęć. Nie udokumentowano jednak na nich znaczących elementów wyposażenia.

Na terenie zabytkowego obszaru dworskiego Aneta i Krzysztof postanowili również zaaplikować pewne nowe, przyjazne środowisku rozwiązania: biologiczną oczyszczalnia ścieków czy panele fotowoltaiczne.

Panele_fotowoltaniczne

Fot.: panele fotowoltaniczne

Pielęgnowanie pamięci 

Co wyjątkowego spotka nas w tym miejscu? Właściciele swoje zamiłowanie do dziedzictwa urzeczywistnili również poprzez stworzenie własnych zbiorów muzealnych.

„Pragniemy wszystkich oficjalnie poinformować, że Muzeum Techniki i Rzemiosła Wiejskiego w Zapuście, decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wicepremiera prof. Glińskiego, dnia 31 grudnia 2015 roku, zostało przekształcone w Muzeum Dwór Feillów z siedzibą w Zręczycach nr 51 (Wola Zręczycka Dwór). Jest to pierwsze i jak do tej pory jedyne muzeum na terenie gminy Gdów oficjalnie zarejestrowane w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.” 

Muzeum

Fot.: Muzeum

Muzeum, w pierwotnym wcieleniu typowo etnograficzne, z czasem nabrało charakteru gabinetu osobliwości, wpisując się w kontekst nowej lokalizacji. U początków muzealnictwa, w XVIII/XIX w., pałace i dwory gromadziły najróżniejszego typu obiekty, często zaskakujące. Dworskie muzeum wzbogaciło się tu również o ideę wskrzeszenia pamięci o rodzinie Feillów, która miała znaczny wpływ na region. Przykład: architekt i budowniczy dworu Władysław Jenkner, pracował przy tworzeniu pierwszych elektrycznych linii tramwajowych w Krakowie, był też pionierem piłki nożnej w Polsce. Zbiory muzeum powiększyły się również o kolekcję obrazów Stefanii Feill, artystki malarki dwudziestolecia międzywojennego, żony Antoniego. W dalszych planach rozwoju dla instytucji jest pozyskanie funduszy na zakup muzealiów, renowację zbiorów oraz wirtualne projekty, których nie udało się zrealizować w poprzedniej siedzibie. 

 Los właściciela zabytku w państwie polskim

Na przykładzie Dworu Feillów możemy przestudiować też problemy, które dotykają w naszej polskiej rzeczywistości wszystkich opiekunów zabytków. To wyraźny głos właścicieli zabytków na temat obecnej sytuacji:

„W normalnym kraju właściciele zabytków są dumni ze swoich obiektów. Państwo ułatwia im życie, pozwala na wiele ulg i przywilejów. W Polsce posiadanie obiektu zabytkowego to przekleństwo. Koszmar, jaki fundują nam urzędnicy, niszczy wszelką pasję i radość z posiadania zabytku.”

„Obecnie w Polsce temat związany z ochroną zabytków wygląda kiepsko i nie zanosi się, aby coś się zmieniło. Poza zabytkami rangi narodowej, zdecydowana większość obywateli nie zauważa potrzeby ochrony lokalnych, mniej spektakularnych zabytków.

Drugą stroną medalu jest fakt, jak są traktowani przez polskie prawodawstwo i przez urzędników właściciele zabytków. W skrócie wygląda to tak, że jeżeli zabytek stoi i niszczeje, nikt się nim nie interesuje, ale jak znajdzie się „frajer”, który chce zabytek uratować, to urzędnicy rzucają mu kłody pod nogi. […] Wszelkie projekty remontów muszą być sporządzone fachowo pod nadzorem konserwatorskim, co kosztuje krocie. W rezultacie koszt remontu konserwatorskiego jest kilkukrotnie wyższy niż normalnego. Nie ma zatem nic dziwnego, że inwestorzy, właściciele zabytków, którzy nabyli zabytkowy obiekt w cenie działki, na którym stoi, wolą zepchnąć go koparką pod osłoną nocy wiedząc, że w najgorszym wypadku, jeżeli ktokolwiek w ogóle upomni się o ten zabytek, zapłacą symboliczną karę.

Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy, tej znieczulicy narodowej na niszczenie krajobrazu kulturowego, na zgadzanie się na pstrokate bezstylowe koszmarki? Tutaj odpowiedź jest prosta: brak edukacji.

Następną przyczyną jest podejście urzędników do obywateli. Taką sytuację wypracował nam system komunistyczny, który wyniósł na najwyższe urzędy „Dyzmów”, pozbawionych kultury nieuków, którzy wykształcili na swój obraz i podobieństwo następców. W rezultacie w urzędach jesteśmy traktowani, jak złodzieje, którzy tylko kombinują, jak okraść państwo.

W takich krajach, jak Wielka Brytania, Niemcy czy Francja powszechną wiedzą jest, że ochrona i konserwacja zabytków jest siłą napędzającą rozwój miast i wsi poprzez zwiększenie ich atrakcyjności. Te zabiegi dotyczące ochrony zabytków, czynią krajobraz unikatowym. Przekłada się to na zwiększony ruch turystyczny i dobrobyt lokalnej społeczności. Istnieje tam właściwe przekonanie, że każde euro i każdy funt zainwestowany w zabytek przynosi wymierny zysk. Czemu u nas nikt tego nie rozumie?”

„Na placu boju zostaje jedynie wąskie grono pasjonatów, które wbrew wszelkiej logice i z narażeniem interesów własnych, ratuje te nieliczne już perełki.”

Dla kontrastu – aktualnie popularne w sieci doniesienie na temat włoskich poczynań na gruncie ochrony zabytków: rząd nieodpłatnie rozdaje prawa własności do 103 historycznych budynków na terenie całego kraju – zamków, zakonów, wież – tym, którzy przedstawią ciekawy i innowacyjny projekt ich rewitalizacji. Celem jest przyciągnięcie odwiedzających i odciążenie takich turystycznych dominant jak Wenecja czy Rzym. Włosi udowadniają tym samym, że dostrzegają i rozumieją potencjał tkwiący w dziedzictwie architektonicznym.

Dobry przykład! 

Dwor_Feillow

 Fot.: Dwór Feillów 

 Dwór Feillów to dowód na to, że możliwe jest połączenie biznesplanu z poszanowaniem dla materii zabytkowej i lokalnej tradycji. Właściciele podkreślają, że w ich rozumieniu opieka nad zabytkiem, to działanie na rzecz wspólnej własności całego społeczeństwa. Stworzona tutaj z sercem agroturystyka (oferująca również pokazy i warsztaty rzemiosł) w połączeniu z muzeum, to miły wyjątek wśród licznych adaptacji zabytkowych pałacyków na luksusowe hotele, czy centra konferencyjne, w których efekcie zatraca się historycznego ducha miejsca, tworząc swoistą atrapę zabytku. Takie czysto komercyjne zabiegi niezmiennie budzą mieszane uczucia. Dziękujemy wszystkim pasjonatom, którzy wciąż pozostają na placu boju o lepszą rzeczywistość dla polskich zabytków!

Wszystkie cytaty, świadectwa i zdjęcia pochodzą z bloga: http://dwor-feillow.blogspot.com/ oraz profilu na Facebooku