Orzeł Carski z Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku Opactwo Mniszek Benedyktynek w Staniątkach Wiatrak typu Koźlak w Pępowie Dawny zakład psychiatryczny w Owińskach Pałac Podwilcze k/ Białogardu Pałac w Otoku woj. Zachodniopomorskie Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pojazdy zabytkowe Zabytki techniki Zespół kamienic na Chlebnickiej w Gdańsku Zamek w Ratnie Dolnym Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pałac w Dargosławiu 1995-2015 - 20 LAT W OBRONIE ZABYTKÓW 1% na zabytki
Udostępnij artykuł na facebook'u

Moja Wola - nasza akcja ratowania pałacu

2017-08-01

Obiekt wzniesiony w latach 1854-1855 dla księcia Brunszwiku, Luneburga i Oleśnicy – Wilhelma Augusta. Stanowił jego myśliwską rezydencję. Do dziś pozostał ewenementem z uwagi na elewację wykonaną z drewna obłożonego korą dębów. Otoczony rozległymi lasami i parkiem wpisanym do rejestru zabytków oraz uznanym za powierzchniowy pomnik przyrody.

Na przełomie wieków odkupiony przez barona Daniela von Diergardt i rozbudowany z zachowaniem dotychczasowego stylu. Rozgrabiony w czasie wojny po której pozostały jedynie puste wnętrza. Następnie znalazł się pod opieką leśników. Utworzono tutaj szkołę leśną, którą ukończyło ponad 1000 absolwentów z całego kraju. W 2001 roku przekazany na własność Gminie Sośnie z przeznaczeniem na zagospodarowanie turystyczne. Następnie sprzedany osobie prywatnej. W momencie sprzedaży pałac posiadał jeszcze działający system ogrzewania, część wyposażenia oraz instalację elektryczną. Od niemal 16 lat z roku na rok jego stan drastycznie się pogarsza. Dziś wnętrza straszą rozprutymi ścianami oraz podłogami. Okna pozasłaniane są wyrwanymi z zawiasów drzwiami oraz dębową boazerią ze ścian. Zniknęły tapety malowane na podkładzie z gazet przedstawiające motywy kolonistyczne. Na ścianach pojawił się grzyb. Wilgoć wdziera się w drewnianą konstrukcję cieknącego dachu. Nie funkcjonuje instalacja odgromowa a rynny odprowadzają wodę wprost na unikatową elewację, która ulega wypaczeniu. Zewnętrzne schody zostały pokruszone a ich fundamenty rozkopane. Studzienki odprowadzające wodę są stale zatkane. Woda zalewa piwnice. Zniszczona została posadzka tarasu oraz 160-letni bruk. Na wieży widokowej rosną drzewa, które korzeniami rozbijają spoiny cegieł, które odrywają się i spadają na dach uszkadzając jego pokrycie. We wnętrzu koczują nieodpowiedzialni ludzie palący tam ogień. Nie ma żadnego dozoru. 
Fundacja odpowiedziała na sygnały osób zaniepokojonych stanem obiektu. Podjęto kroki ku zorganizowaniu koalicji składającej się z organów samorządu, jednostek odpowiedzialnych za opiekę nad zabytkami oraz reprezentantów spółki będącej właścicielem pałacu. Uruchomiono wszystkie możliwe kontakty. Doskonała współpraca z mediami sprawiła, że o obiekcie zrobiło się głośno w całym kraju. Na zorganizowanej przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego kontroli pod okiem kamer padło wiele obietnic. Współpracę zapowiadał zarówno reprezentant właściciela obiektu – Pan Tomasz Piasecki jak i Radny Mirosław Ostojak. Kiedy tylko zniknęły kamery, nastała cisza. Nagabywanie włodarzy Gminy Sośnie zostały odebrane niczym wtrącanie się w nie swoje sprawy. Współpraca z Wójtem Stanisławem Budzikiem skończyła się fiaskiem ze względu na kompletny brak zaangażowania. Mimo wszystko właściciel zaprosił fundację do rozmów. Wspólnie ustalono, że organizacja taka jak nasza będzie mogła zaopiekować się obiektem. Właściciel otrzymał naszą propozycję w postaci gotowego planu. Nie czekając na decyzję nasi wolontariusze skosili trawę wokół obiektu. Wspólnie z mieszkańcami pozbierali i wywieźli śmieci z całego parku. Usunęli niebezpieczne przedmioty i pozamiatali szkła i resztki gruzu. Zabezpieczyli wejście przed intruzami. Tymczasem właściciele zamilkli na kilka miesięcy. Kolejne zdawkowe odpowiedzi  na nasze pisma nosiły znamiona zbywania i odpisywania na odczepne. Mimo wyczerpania funduszy zebranych podczas akcji internetowych, udało się zorganizować kolejną kontrolę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz happening połączony z konferencją prasową. Pani Beata Matusiak – kierownik WKZ w rozmowie z mediami rozważała możliwość rozpoczęcia procedury wywłaszczenia. Złożono także zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia wykroczenia. Niestety była to pierwsza i ostatnia kontrola w obecności przedstawiciela fundacji. Kolejne pisma do WKZ pozostały bez odpowiedzi. Ostatnia kontrola w tym roku zaowocowała rozgrzeszeniem właściciela i wytyczeniem kolejnych terminów wykonania prac konserwatorskich. W dalszym ciągu nie złożono wniosku o wywłaszczenie. Największym więc problemem tego obiektu nie jest ani jego status prawny ani koszty remontów. To brak współpracy gospodarzy terenu, bezradność i obojętność instytucji państwowych i samorządowych oraz podejście właściciela sprawiają, że obiekt balansuje na granicy między budynkiem możliwym do zagospodarowania a niemożliwą do odbudowy ruiną. 
DSC_9043_ShiftN.jpg DSC_9046.jpg DSC_9047.jpg DSC_9049.jpg DSC_9043_ShiftN.jpg DSC_9052.jpg DSC_9053.jpg DSC_9054.jpg DSC_9056.jpg DSC_9058.jpg DSC_9060.jpg DSC_9061.jpg DSC_9067.jpg DSC_9071.jpg DSC_9073.jpg DSC_9074.jpg DSC_9078.jpg DSC_9080.jpg DSC_9081.jpg DSC_9082.jpg DSC_9083.jpg DSC_9084.jpg DSC_9086.jpg DSC_9087.jpg DSC_9090.jpg DSC_9092.jpg DSC_9093.jpg DSC_9095.jpg DSC_9097.jpg DSC_9101.jpg DSC_9102.jpg DSC_9105.jpg DSC_9108.jpg DSC_9113.jpg DSC_9115.jpg DSC_9116.jpg DSC_9117.jpg DSC_9118.jpg DSC_9120.jpg DSC_9122.jpg DSC_9125.jpg DSC_9127.jpg DSC_9128.jpg DSC_9130.jpg DSC_9131.jpg DSC_9134.jpg DSC_9137_ShiftN.jpg DSC_9138_ShiftN.jpg DSC_9140.jpg DSC_9141.jpg DSC_9145.jpg DSC_9147.jpg