Opactwo Mniszek Benedyktynek w Staniątkach Wiatrak typu Koźlak w Pępowie Orzeł Carski z Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku Dawny zakład psychiatryczny w Owińskach Pałac Podwilcze k/ Białogardu 1995-2015 - 20 LAT W OBRONIE ZABYTKÓW Pałac w Otoku woj. Zachodniopomorskie Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pojazdy zabytkowe Zabytki techniki Zamek w Ratnie Dolnym 1% na zabytki Pałac Myśliwski w Mojej Woli Pałac w Dargosławiu
Udostępnij artykuł na facebook'u

Jak zostać niewolnikiem konserwatora

2015-09-04

Z ustawy o „ochronie zabytków i opiece nad zabytkami” wynika bardzo ciekawy podział zadań. Ustawowo ochroną zabytków zajmuje się administracja. Ona żąda, nakazuje, pilnuje, wydaje zgody lub nie, kontroluje, każe i wymaga, ale nic właścicielom zabytków nie daje w zamian. Natomiast ustawowe sprawowanie opieki nad zabytkami jest nakazane ich właścicielom. Oni mają zabezpieczać i utrzymać zabytek w dobrym stanie, w tym prowadzić prace konserwatorskie i restauratorskie oraz korzystać z zabytku w sposób stosowny do jego wartości historycznej, a nawet mają zapewnić naukowe badania zabytku i ich dokumentowanie oraz popularyzować i upowszechniać wiedzę o zabytku.

Nie twierdze tego złośliwie. Odwołałem się jedynie do treści ustawy. Ta ustawa stworzyła z właścicieli zabytków niewolników i wyrobników, a z urzędników ich nadzorców i sędziów, panów i władców.
Obywatel ma niewielkie szanse walki z tym układem, a układ jest parszywy. Obywatel nawet nie wie, że jego teren czy budynek jest objęty ochroną konserwatorską, bo nikt go nie powiadamia, gdy jego własność zostaje wpisana do ewidencji zabytków bądź objęta uchwałą o parku kulturowym itp. Nie jest to bowiem decyzja administracyjna. Od takiego wpisu nie służy nawet odwołanie, choć wpis do ewidencji powoduje, że wszystko, co się chce robić w takim obiekcie lub jego otoczeniu, wymaga zgody konserwatora, a objęcie uchwałą o parku kulturowym wprowadza wiele zakazów dot. budowy, przebudowy, a nawet prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej.
Kiedyś również nie powiadamiano o wydaniu decyzji o wpisie do rejestru zabytków, co uniemożliwiało odwołanie. Typowym zjawiskiem było wpisywanie terenu do rejestru zabytków po adresie policyjnym bez określania jego granic lub bez określenia, które obiekty wpisano do rejestru zabytków. Powszechnym procederem było i jest, że w decyzji o wpisie do rejestru zabytków nie wpisuje się, jakie elementy zabytku są objęte ochroną, choć jest to obowiązek ustawowy. Decyzję zgodnie z KPA należy też uzasadnić, ale większość decyzji nie ma uzasadnienia.
Przepis ustawy wymaga, by konserwator ujawnił wpis do rejestru zabytków w księdze wieczystej i ewidencji gruntów, ale dla większości przypadków brak takich wpisów. Co do obiektów wpisanych do ewidencji zabytków lub będących w parku kulturowym nawet nie ma takiego obowiązku. Zatem czasem nawet nie wiadomo, co się kupuje.
Konserwator zabytków może właścicielowi zabytku wpisanego do rejestru zabytków nakazać prowadzenie prac konserwatorskich, jakie uzna za stosowne, albo może wykonać te prace za właściciela na jego koszt. Jeśli właściciel tego kosztu nie pokryje, to wierzytelność tę zabezpiecza się na hipotece, a następnie można właściciela zlicytować za długi.
Właścicielowi można też zabytek odebrać trwale, tj. go wywłaszczyć, albo czasowo zająć obiekt, jeśli konserwator uzna, że zabytkowi coś zagraża. Ponadto za spowodowanie takiego zagrożenia grozi kara więzienia. Właściciel nie może nawet skutecznie żądać, by Państwo wyzwoliło go z tej sytuacji, odkupując zabytek.
Właściciel nieruchomości musi też pokryć koszty badań archeologicznych na swoim terenie, których zakres określa konserwator.
Właścicieli nie zawiadamia się też, jeśli ich obiekt zostaje objęty zarządzeniem Prezydenta RP o uznaniu za Pomnik Historii oraz jeśli jego obiekt objęto ochroną konserwatorską w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
Tę sytuację „uzupełnia” nieprecyzyjność ustawy, a szczególnie omnipotencja organów. Przykładem jest definicja otoczenia zabytku. Według ustawy jest to teren wokół lub przy zabytku, który winien być wyznaczony w decyzji o wpisie do rejestru zabytków. Konserwator tego nie czyni, ale wymaga uzgadniania prac budowlanych w otoczeniu zabytku i sam to otoczenie ustala kiedy chce i jak chce. Ostatnio spotkałem się z orzeczeniem sądu, który uznał, że choć ochroną konserwatorską objęto układ urbanistyczny, czyli układ ulic i budynków oraz ewentualne ich gabaryty, to sąd uznał, że ochroną należy objąć również rodzaj okien i drzwi. Właściciel nie zna więc dnia ani godziny i nie wie, co jest lub może być przedmiotem ochrony konserwatorskiej i ile będzie go to kosztować.
Dość powszechne jest, że konserwator zabytków nie określa w decyzji o wpisie do rejestru zabytków, co w zabytku jest objęte ochroną konserwatorską. To pozwala mu na daleko idącą omnipotencję przy wydawaniu decyzji związanych z robotami budowlanymi przy zabytku. Omnipotencja zaś kojarzy mi się z korupcją, a czasem z głupotą. Kiedyś konserwator nakazał, by mój inwestor, przebudowując obiekt, zachował zabytkowy dach, a ten był z eternitu. Inny właściciel miał zakaz przebudowy rzekomo zabytkowego budynku, a to był typowy projekt – kostka gomułkowska obłożona na dole odpadami z piaskowca. Innym razem miałem dostosować projekt budynku do zabudowy w sąsiedztwie, a obok był zrujnowany barak. Na wszystko mam papiery. Pamiętam, jak do ewidencji zabytków wpisano meczet przy Wiertniczej, choć niedawno go wybudowano.
Widziałem wiele takich przypadków. Potem właściciele latami chodzili, by usunąć takie głupie zapisy z ewidencji albo z planu miejscowego, gdzie taki budynek objęto ochroną. Ochronę tę często wymusza w planie Wojewódzki Konserwator Zabytków, odmawiając uzgodnienia takiego planu bez zapisów przez niego oczekiwanych, często bezprawnych, a gmina, która sporządza plan, nie jest w stanie z nim walczyć w sądach, bo to by trwało latami, i na wszystko się zgadza. Gmina zgadza się nawet na ryzyko wypłaty właścicielom odszkodowań za wprowadzone w planie ograniczenia. Gmina liczy bowiem, że właściciele nie będą ich żądać z niewiedzy, że jest taka możliwość, albo ze względu na strach przed władzą. Gmina liczy też na przedawnienie roszczeń. Ale wszystko jest do czasu, bo świadomość ludzi rośnie i temu ma służyć ten artykuł.
Bogdan Żmijewski
PS
Obowiązkiem gminy i konserwatora zabytków jest tworzenie programów ochrony zabytków, ale jest to ustawowa fikcja. Taki program byłby realny poprzez zapewnienie środków na tę ochronę, a tych jest tyle, co kropla w morzu potrzeb, więc nawet takich programów nikt nie robi. Wygodnie bowiem jest chronić czyimś kosztem.   
Autor: Bogdan  Żmijewski